Niniejszym zapowiadam zmiany! Statystycznie, gdy Polak słyszy hasło zmiana, pojawia się w nim panika i wzrasta poziom stresu. Z automatu, uruchamia się przekonanie, że to z pewnością zmiana na gorsze. Nasze dzieje i społeczne przeżycia, zakodowały w nas przeświadczenie, że ze zmianą nie wiąże się absolutnie nic dobrego. Patrząc na naszą historię, no trudno się dziwić.

 

Podobnie jest z naszym biurowym życiem. Większość z nas, Biurowych Rewolucjonistek, może śmiało powiedzieć, że gdy w biurze czy w firmie pojawia się jakikolwiek pomysł zmiany, to reakcje są negatywne. Na palcach jednej ręki policz, ile osób rozchyli usta do uśmiechu i podniesie brwi z podekscytowania na samą myśl o zmianie. Ja od razu mam przed oczami te miny pracowników i słyszę z pamięci te hasła: „o boże, Ula nie, czego ty się znów czepiasz?” Tak było za każdym razem, gdy chciałam wprowadzić zmianę, nawet taką najmniejszą. Choćby w procedurze.

 

 

„Naszym paradoksem jest to, że jednocześnie kochamy zmiany i ich nienawidzimy. Tym, czego naprawdę chcemy, jest sytuacja, gdy rzeczy pozostają takie same, ale stają się lepsze.” – Sydney J. Harris

 

 

Pewnie jesteś nieco zdziwiona, że w ogóle poruszam ten temat i jest on nieco odległy od typowych porad na tym blogu. Powiem Ci, że sama jestem nieco zaskoczona, choć dla mnie to akurat to pozytywne zaskoczenie. Wierzę, że po przeczytaniu tego artykułu do końca, poczujesz iskierkę inspiracji i być może będzie to początek czegoś dobrego.

 

Pozwól jednak, że nakreślę ci szerszy kontekst tego, skąd ten temat w ogóle się wziął. Uważam to za konieczne, byś mogła zrozumieć ważność tego tematu i poczuć go. To krótkie wprowadzenie jest także istotne, zwłaszcza gdy jesteś tu po raz pierwszy. Z trudem można zrozumieć sens, nie znając dokładnie danej perspektywy czy osoby.

 

 

Zajmuję się zarządzaniem administracjami już ponad 15 lat. Zaczynałam od pracy na stanowisku sekretarki, potem był office manager, aż w końcu stałam się kobietą przedsiębiorczą i prowadzę swój własny biznes. O ile mniej w tym momencie jest istotna moja ścieżka zawodowa, to chcę zaznaczyć, że miała ona także swój znaczny wpływ na zmianę mnie samej. Bo to zmiana mnie samej była zaczynkiem, do tego, że jestem teraz tu, gdzie jestem. Jakieś 8 lat temu, wydarzyło się w moim prywatnym życiu coś przykrego, a tyle znaczącego, że postanowiłam zmienić swoje życie. W jednym, agresywnym zdarzeniu, dostrzegłam w sobie osobę, przed którą od dzieciństwa uciekałam. Bałam się jej i przyrzekałam sobie, jako mała dziewczynka, że ja taka nigdy nie będę. No cóż, rzeczywistość kontra marzenia, szybko dała o sobie znać. Jak się pewnie domyślasz, stałam się całkowitą kopią tej osoby.

 

Znajdź swoją drogę i rozpocznij proces zmiany

 

 

Po tym zdarzeniu zdecydowałam, że najwyższy czas coś zmienić, a przede wszystkim nie tyle zmienić, co zrobić. Od tamtego momentu jestem w fazie zmiany. Powiedziałabym, permanentnej. Na początku to była walka sama ze sobą. Niby chciałam zmiany, ale oczekiwałam, że ona skądś sobie przyjdzie. Jakby za dotykaniem magicznej różdżki. Potem walczyłam ze sobą, by zmiana była, lecz nie niosła ona za sobą żadnej akceptacji, tego co się dzieje. Następnie wkroczyłam w fazę eksperymentowania, gdzie coś robiłam, coś nie i sprawdzałam, jak bardzo robić, by się nie narobić. A teraz faza zmiany dotarła do poziomu akceptacji, która jest tym momentem, na który od dawna już podświadomie czekałam. I o tym, chciałabym Ci dziś opowiedzieć.

 

Często na konsultacjach lub na szkoleniach, dostaję takie pytania, przytoczę kilka z nich:

 

– Ula, jak to zmienić, by w końcu te zadania szły dobrze?

– Ula, jak zmienić szefa, by było mi lepiej?

– Ula, jakie narzędzia zmienić, by zacząć planować zadania?

 

Zazwyczaj, gdy one się pojawiają, to ja staram się wesprzeć Biurowe Rewolucjonistki w poszukiwaniu odpowiedzi. Lecz zamiast proponować gotowe rozwiązania, towarzyszę w poszukiwaniu własnej, indywidualnej odpowiedzi. Taka praca ma zdecydowanie szersze możliwości, zwłaszcza dla poszukującego odpowiedzi. Jeśli chciałabyś taki proces ze mną przejść, to zapraszam Cię, albo na konsultację  albo na procesowy warsztat.

 

Skoro wspomniałam wcześniej, że moja zmiana zaczęła się od tego, że chciałam coś zmienić, to zatrzymajmy się na tym na chwilę. Po traumatycznej dla mnie i mojego dziecka sytuacji, która wtedy się wydarzyła, uznałam, że trzeba coś zmienić. Nadszedł czas popracowania nad sobą, a nie obwiniać świat i ludzi, za wszystko, co mi się w życiu przydarza. Piszę Ci o tym, głównie dlatego, że to był przełomowy dla mnie moment. Ja wtedy podjęłam decyzję. Bez tego, mój proces zmiany nigdy by się nie wydarzył.

 

Świadoma decyzja pozwoli na rozpoczęcie procesu zmiany

 

 

Zapewne, zastanawiasz się, z jakiego powodu ta decyzja jest tak istotna.

 

 

Będąc rozdartą między tą Ulą z dziś (czyli tą sprzed 8 lat), a tą Ulą z przyszłości (o której marzyłam i którą chciałam się stać), ja czekałam. Usiadłam twardo na przysłowiowym tyłku i czekałam na cud. Wierzyłam, że pewnego pięknego, słonecznego dnia, wydarzy się coś, co w sposób najcudowniejszy na świecie, zmieni mój los, moje życie, mnie samą. Od tego magicznego dnia, wszystko stanie się dla mnie łatwiejsze.

 

  • Dlatego, emocje miały na mnie wpływ.
  • Dlatego, ludzie podejmowali za mnie decyzje, najczęściej niekorzystne dla mnie.
  • Dlatego, nie szkoliłam się, nie rozwijałam się, tkwiłam w marazmie.
  • Dlatego, wszystko działo się poza moją kontrolą. A przecież, ja uwielbiam kontrolę.

 

Bo będąc w trybie oczekiwania, zostawiasz przestrzeń, by to inni podejmowali decyzje. Oddajesz nieświadomie odpowiedzialność za swoje poczynania i działanie, innym. Jest to twoje ciche przyzwolenie na to, żeby nic się nie zmieniało, a zachowania, zdarzenia, ludzie, emocje czy działania, wciąż były takie same.

 

Proces zmiany następuje po świadomej decyzji

 

 

 

Zmiana następuje wtedy, gdy podejmujesz decyzję. Świadomą decyzję, że chcesz coś z tym zrobić. W tym punkcie możesz jeszcze nie wiedzieć, jak to zrobić. I to jest jak najbardziej w porządku. Lecz podjęta decyzja staje się faktem. Zwłaszcza dla naszego 1,5 kilogramowego potwora, którym jest nasz mózg i to on wspiera, albo nie w dążeniu do wyznaczonych celów. Dzięki neuroplastyczności mózgu (odnośnik) możemy wytworzyć sobie nową neuronalną drogę, która będzie nas wspierać na drodze zmiany.

 

Z tego właśnie powodu to podjęcie decyzji staje się kluczem do rozpoczęcia procesu zmiany. A zmiany chcemy przecież na wielu poziomach naszego życia:

 

– prywatnym,

– zawodowym,

– społecznym,

– rozwojowym.

 

Zmiana jest zatem drogą, a decyzja jest momentem, który tę drogę rozpoczyna. Mam takie powiedzenie, że: Dobra Zorganizowana Administracja zaczyna się w głowie!

 

A wszystko zaczyna się od decyzji! Świadomość decyzji prowadzi do wyboru.

 

 

Jako trener mentalny, prowadzący trening mentalny z ludźmi z różnych stanowisk pracy, wiem, że taka perspektywa początkowo spotyka się z oporem. To naturalna faza przechodzenia przez proces zmiany. Bunt jest oznaką, że temat ten jest dla naszego ciała, emocji i mózgu czymś, czym warto się wówczas zaopiekować. Trening mentalny, który wykorzystuję, pozwala oprócz wsparcia przy podjęciu tej ważnej decyzji, wpłynąć też na dopasowanie ścieżki działania. A ta jest już drogą do przejścia przez cały proces zmiany. Bez względu na jej obszar, wymagania czy środowisko, w którym ona zachodzi.

 

Obrazowanie procesu zmiany

 

Gdybym więc ja, te 8 lat temu nie podjęła tej 1 decyzji o zmianie, nadal tkwiłabym w schematach, które już w dzieciństwie zostały mi wpojone. Droga, na którą wkroczyłam, była wywołana zdarzeniem, lecz decyzja była świadomym wyborem, który zapoczątkował cały proces mojej zmiany, nie tylko na poziomie mentalnej, lecz zawodowej i przede wszystkim, rodzinnej. Dziś, wciąż jestem w zmianie, lecz akceptuję ją, zapraszam do siebie i angażuję się w jej przeprowadzenie.

 

 

 

 

 

Zatem, gdy dostaję pytania: Jak to zrobić? Jak zmienić? Czego użyć?

 

To ja zaczynam od prostego pytania: czy podjęłaś decyzję o zmianie?

 

Chcesz zmienić swój system organizacji pracy, podejmij decyzję i zmień.

Chcesz lepiej planować swoją pracę, podejmij decyzję i zmień.

Chcesz zmienić nawyki, to podejmij decyzję i zmień.

Chcesz zarabiać więcej, to podejmij decyzję i zrób.

 

Tak, zmiana to proces. A rozpocząć go możesz od podjęcia świadomej decyzji, że to dzieje się od teraz. Fazy procesu zmiany będą Twoją drogą, na którą sama zaprosisz siebie, akceptacją swojej decyzji. Czy będzie ona prosta? Nikt takiej gwarancji Ci nie da. Lecz szansa na powodzenie zwiększa się znacznie. Bo decyzja jest tylko Twoja i Ty świadomie decydujesz, co ze swoją zmianą zrobisz.

 

Dlatego droga do zmiany prowadzi poprzez:

 

  1. Decyzję
  2. Akceptację
  3. Zmiany

DECYZJA

DZIAŁANIE

REZULTAT

 

 

A Ty podjęłaś już swoją decyzję o zmianie?

 

 

A jeśli masz ochotę obejrzeć nagranie z mojego liva, na którym opowiadałam przykłady zmiany swoje i swoich klientów to zajrzyj na poniższe nagranie.

 

 

FACEBOOK LIVE: Jak rozpocząć proces zmiany?

 

Hej, jestem Ula i jestem pierwszym Trenerem Administracji w Polsce, Trenerem Mentalnym i Biurową Rewolucjonistką. Już 15 lat organizuję Biurowe Rewolucje. Pomagam osobom, takim jak ja: zarządzającym biurami. Wspieram je w organizacji pracy, dokumentów i tworzeniu ścieżki rozwoju w administracji. Ja też kiedyś zaczynałam i wiem, jak to jest: uczyć się wszystkiego metodą prób i błędów. Dlatego swoją wiedzą i doświadczeniem, dziś dzielę z Tobą. Witaj w naszych Biurowych Rewolucjach!
Sprawdź na czym polega mój autorski model DZA