Jak często nie doceniasz sama tego, co robisz? Ile razy słyszałaś żarty na temat swojej pracy? Czy wstydzisz się tego, co robisz? Mam ogromną nadzieję, że choć na jedno z pytań odpowiedziałaś przecząco. Chciałabym wierzyć, że nigdy nie myślałaś o sobie: moja praca jest mało wartościowa. Powiem szczerze nawet liczę, że napiszesz mi w komentarzu, że nigdy nie usłyszałaś tekstu: jesteś tylko sekretarką. Ale ciężko mi w to uwierzyć. Wiesz czemu? Bo statystyki bazujące na moich i waszych doświadczeniach mówią co innego. Rozwój jednak nie zależy tylko od innych, rozwój przede wszystkim zależy od nas samych.

 

Z zamiarem napisania tego tekstu mierzyłam się już od dawna. Poprosiłam o pomoc swoją drugą, lepszą połówkę. Pytam: jak to zrobić kochanie? Tego jest tak dużo i wszystko ważne! I wiesz, co mi powiedział?

 

 

Wyobraź sobie, że stoisz przed dziewczynami na sali, a one siedzą i patrzą na Ciebie. Masz zaraz przed nimi wystąpić i powiedzieć im o swoich doświadczeniach. Wtem, do sali wpadają 2 osobniki o wyglądzie Pudziana i zawijają Cię w kaftan bezpieczeństwa. A ty masz jedynie 20 sekund, by wykrzyczeć im to jedno, najważniejsze zdanie.

 

 

Wybuchłam śmiechem i powiedziałam: chyba sobie jaja robisz. Przecież, gdyby coś takiego miało miejsce, zapewne bym ich zwymyślała od: …. (tu wkracza cenzura, nie mogę tych słów napisać). Ale wiesz, co mam na myśli 😉

 

Jednak, gdy już otarłam brodę z poplucia na ten pomysł, zamknęłam oczy i z wizualizowałam sobie tę sytuację. I to, co chciałabym Ci powiedzieć:

 

ZNAJDŹ CO CIĘ KRĘCI, BĄDŹ ASERTYWNA I MÓW Z DUMĄ O SWOJEJ PRACY

 

Niby oczywista oczywistość, bo czytając te słowa zapewne wiesz, że powinnaś to robić. Jednak, jak często to robisz? Jak często coś Cię kręci i jesteś z tego dumna?

 

1. Skoncentrowanie na celu.

 

Często, gdy czujesz rozczarowanie lub zawód zastanawiasz się: co ja tu właściwie robię? Widzisz siebie z dymkiem nad głową? Przecież codziennie robię to samo, a nikt nie dostrzega mojej pracy. No może szef czasem widzi, że zmieniłam kolor włosów z blond na czarny. Wtedy dostrzega mnie w tej robocie.

 

A ja Ci chcę powiedzieć byś, zamiast zastanawiać co tu robisz, zapytała samą siebie: co mnie kręci w tej robocie? Co w tych moich zadaniach daje mi satysfakcję? Co daje spełnienie? Nie mów mi, że nie ma absolutnie niczego.

  • Może lubisz opracowywać umowy.
  • Może lubisz organizację imprez.
  • Może lubisz pomagać innym pracownikom i masz wysokie umiejętności miękkie.

 

Cokolwiek, by to nie było, to może być twoja specjalizacja. Twój cel, by się rozwijać. Bycie Biurową Rewolucjonistką to dopiero początek przygody.

Tylko z otwartą głową będziesz w stanie znaleźć cel w tym co, Cię kręci i dasz radę go realizować. Inaczej, jaka praca ma sens? Czy bez celu znajdziesz chęci do codziennej pracy?

 

2. Asertywność w kieszeni.

 

Zapewne po przeczytaniu tego akapitu wyjdziesz z mojego bloga i już tu nie wrócisz. No cóż. Ale nazwijmy rzeczy po imieniu: my baby jesteśmy najgorsze dla siebie samych. Jesteśmy wredne dla siebie i jesteśmy najlepszymi wrogami dla nas samych.

 

Bo kiedy zobaczymy, że jesteśmy specjalistkami staramy przypodobać się światu. Pozwalamy mu na rządzenie nami. Przyjmujemy na siebie więcej niż możemy.

 

  • A to w biurze wypełniamy za innych dokumenty.
  • A to jak Kazio nie potrafi opisać faktury to robimy to za niego.
  • A to jak Darek boi się podejść do szefa po podpis to załatwiamy to za niego.

 

Przyznaj się, ile w ciągu dnia robisz rzeczy za kogoś? Policz to sobie! Pracujemy często na 3 etaty i bierzemy wszystkie biurowe zadania, bo przecież musimy.

 

A ja mam pytanie: po co?

 

Będąc matką teresą biurowych łaskowości nie zbudujesz sobie wizerunku profesjonalistki. Prędzej zjedzą Cię przy kserze, a Twój zapał przyduszą szufladą na papier.

Odmawianie to wyższa szkoła jazdy, a Ty chcesz sięgać po więcej, tak? Asertywność to świetne narzędzie do realizowania Twojego celu. Wykorzystaj go!

 

3. Dumna babka.

 

Wiesz, ja kiedyś, świetlne lata temu siedziałam w sekretariacie, przybijałam pieczątki i pozwalałam na śmianie się z tyłu za plecami: szparka sekretarka.

 

Aż w końcu wkurzyłam się i zaczęłam otwierać szeroko buzię i mówić o swoich poczynaniach. O tym, co udało mi się osiągnąć.

  • Mówiłam wprost z wyprostowaną klatką piersiową, ile udało mi się zaoszczędzić w budżecie administracyjnym.
  • Sama opowiadałam, jak ankiety pracownicze w moim dziale wyszły lepiej niż w innym.
  • Przytaczałam zapisy w umowie, które sama stworzyłam, a które uratowały firmę od strat we współpracy z poddostawcą.

 

To były moje zasługi! Skoro nikt ich nie chwalił, to dlaczego sama nie miałam tego zrobić! A wiesz czemu?

 

 

Gdybym siedziała, narzekała i mówiła: mam kiepską pracę, dziwnego szefa i świat mi nie sprzyja – nic by się w moim życiu nie zmieniło. Dalej tkwiłabym w schemacie bezbarwnej sekretarki, która czeka na oklaski. A przecież sama mogę sobie zaklaskać z dumy, prawda?

 

 

Życie płata nam różne figle. Raz przytula, raz okrywa cierniem. Osobiście więcej w życiu mam pod górkę niż z górki. Zrzucam to na klątwę panieńskiego nazwiska, bo z domu jestem Górka i jak ten Syzyf toczę swój głaz 😉 Ale, to co było, przekuwam, a przynajmniej codziennie nad tym pracuję, w to co będzie. Dlatego pomimo wszystko, a może na przekór, właśnie dzięki temu:

 

1. Mam cel i wizję swojej pracy.

2. Umiem odmawiać.

3. Mówię o swojej pracy i drodze z dumą.

 

A Ty, kiedy biłaś sobie samej brawo?

 

 

Hej, jestem Ula i już 13 lat organizuję biurowe rewolucje. Pomagam dziewczynom, takim jak ja: zarządzającym biurami. Wspieram je w organizacji pracy, dokumentów i tworzeniu ścieżki rozwoju w administracji. Ja też kiedyś zaczynałam i wiem, jak to jest: uczyć się wszystkiego metodą prób i błędów. Dlatego swoją wiedzą i doświadczeniem, dziś dzielę z Tobą. Witaj w naszych Biurowych Rewolucjach!