Mam ogromne szczęście, bo w Biurowych Rewolucjach poznaję niesamowite Dziewczyny. Mądre, odważne i do tego zatracone w swojej pracy. A to największe szczęście dla mnie. Maniaczki uzależnionej od swojej fantastycznej pracy. 

Dziś chciałabym Ci przedstawić kolejną, niesamowitą Biurową Rewolucjonistkę, która przyjęła moje zaproszenie do wywiadu. Trochę żałuję, że nie udało się nam pogadać na żywo, bo dzisiejsza moja Rewolucjonistka to istny wulkan energii i siły. A tą nie do końca można oddać w słowie pisanym. Jej energia zaraża i z każdą rozmową chcesz więcej i więcje. A ja, już od pierwszych chwil i żartów, gdy do mnie napisała, wiedziałam, że będzie mnie tą pozytywną falą siły zarażać. 

 

 

Przedstawiam Ci Martę –  zwariowaną mamuśkę
i zorganizowaną Panią Office Manager!

 

 

 

 

1. ULA:  Marta, jak to się stało, że znalazłaś się w samym sercu zarządzania firmą czyli w administracji? 

MARTA:   Zawsze lubiłam papierki 🙂 Miłość do papierków wyssałam chyba z mlekiem matki – Księgowej 😀

Pierwsza legalna praca, jaką miałam była w dziale finansowym dużej spółki giełdowej, gdzie byłam małą szarą myszką zanadto się nie wychylającą. Trafiłam tam na wspaniałą kierowniczkę – wiele mnie nauczyła, dbała o rozwój. Spółka jednak upadła, a ja w międzyczasie urodziłam drugie dziecko, następnie odchowałam, a potem znów ruszyłam na podbój świata.

Potem pracowałam w firmie budowlanej. Dobra współpraca z kolejnym szefem, aczkolwiek po uporządkowaniu archiwum składającego się z dokumentów i gruzu z budowy stwierdziłam, że znów czas na zmianę. Rozwój to coś co mnie pchało do nowych wyzwań. Dlatego po pół roku pracowałam dokonałam zmiany i pracowałam w biurze rachunkowym. „Liznęłam” księgowości i kadr..

Pół roku, same kobiety.. Z całym szacunkiem dla kobiet, ale przy mojej osobowości, można zwariować.

I tak pojawiła się z kolejna praca… „Pani Marto myślę, że nie będzie konieczności pracy na pełen etat. Zależy nam, żeby ogarnąć dokumenty..” No i się zaczęła się jazda bez trzymanki..

Zdigitalizowanie dokumentacji kilkuset pojazdów z kilku lat okazało się bardzo docenione przez współpracowników, tak więc kolejne obowiązki dopadały mnie każdego dnia. Pomoc księgowej, kadrowa, Pełnomocnik ISO, RODO również mnie nie ominęło.

To oczywiście tylko telegraficzny skrót mojego doświadczenia, a to przecieć nie koniec przygody z biurowym światem 😊

 

2. ULA:  To był przypadek czy zrządzanie losu, że robisz to co robisz?

MARTA:  Jeśli miałabym zdefiniować czy było to zrządzenie losu, czy przypadek… Chyba jednak skłoniłabym się przy stwierdzeniu, że było to zrządzenie losu, a do tego 5 minut jazdy samochodem od domu mówi samo przez się.

Spora firma… około 40 facetów, ja i moja Karolina 🙂 Dawałyśmy radę, sklejałyśmy wszystko w całość.. Administracja, logistyka, kadry, księgowość… Wiele się nauczyłam, pewności siebie w tym co robię chyba przede wszystkim.

„Kobieta z jajami” – taka podobno byłam w tej firmie – konsekwentność w tym co robiłam dawała mi olbrzymią satysfakcję. Nie obawiałam się audytów ISO. Od prezesa, który audytował naszą spółkę otrzymałam najlepszy komplement, jaki mogłam usłyszeć:

 

 „Można nauczyć się porządkować dokumenty, ale to nie wystarczy.
Trzeba to czuć”

 

Po czym pogratulował mi rezultatów mojej pracy, a moim szefom takiej pracownicy jak ja. Moi szefowie doceniali to niestety tylko słowem i to coraz rzadziej. Tak więc zmieniłam pracę. Przecież spędzamy w pracy zazwyczaj 8 godzin czyli 1/3 doby, wiec musimy być w tym czasie względnie „szczęśliwi”. Aktualnie prowadzę biuro firmy budowlanej. Nadal blisko domu 😛

 

 

3. ULA:  Lubisz swoją pracę? Co Cię kręci najbardziej? Papierki, procedury czy ciągłe zawirowania dnia?

MARTA:  Czy lubię swoją pracę? Uwielbiam 😀 Porządek w dokumentach musi być!

Już pierwszego dnia w nowej pracy wywróciłam biuro „do góry nogami” Na szczęście szef nie wnosił sprzeciwu, a nawet się cieszył i utwierdzał innych w tym, że:

 

„Pani Marta robi kawał dobrej roboty”

 

Utwierdził mnie w przekonaniu, że jestem dobra w tym co robię 🙂 Byli szefowie próbując mnie ściągnąć do siebie ponowne, lecz tym razem na stanowisko menedżera również połechtali moje ego 😛

Lubię, gdy się dzieje, bałam się, że w nowej pracy będę się nudzić, ale na szczęście nie pozwoliłam sobie długo tak myśleć 🙂

Procedury są wspaniałe, zarówno w dużej firmie, jak i małej. Każdy wie co ma robić i jak 🙂 Nawet jak nas nie ma w pracy.

 

 4. ULA:  Twój idealny system pracy w biurze to…

MARTA:  Idealny system pracy chyba nie istnieje. Wiele zależy od ludzi z którymi pracujemy. Jeśli są oporni to nigdy nie będzie łatwo. Można oczywiście ich uświadamiać… Nie zawsze jednak z pozytywnym skutkiem.

 

5. ULA:  Masz w sobie wiele pozytywnej energii, skąd ją czerpiesz?

MARTA:  Ta pozytywna energia? Chyba dlatego, że faktycznie wiem co mówię.. 😀 i wiem, że mówię dobrze… Mam prawie 30 lat i zawsze miałam do siebie zarzut, że każdy ma hobby, każdy ma swojego „konika”, a ja nie mam.

Udzielając tego wywiadu, uświadomiłam sobie, że jednak mam hobby. Dzięki Ulka! 🙂 

Wydaje mi się też, że tak to właśnie w życiu jest… że jak się robi, to co się lubi i jeszcze się o tym opowiada… Nie no dobra.. nie każdy tak ma.

Po prostu jestem chyba czasem, takim półtorej metrowym świrem. 

 

6. ULA:  A co robisz, by ją zatrzymać w sobie? Bo pozytywne podejście nie jest nam dane na stałe, trzeba je podtrzymywać. Co robisz w pracy, by być uśmiechniętą i pozytywnie nastawioną?

MARTA:  Robię to lubię i staram się otaczać pozytywnymi ludźmi. Tak jak wspominałam wcześniej – trzeba być w pracy względnie szczęśliwym, bo inaczej człowiek się zajedzie. Niektórzy ludzie pracują wiele lat w jednej firmie. Mam nadzieję, że w końcu na taką natrafiłam.

Do tej pory rezygnowałam z pracy zazwyczaj ze względu na ludzi.. Wiem, nie brzmi to dobrze… Ale nie chodzi o to, że nie mogłam się dogadać. Zawsze byłam szczera i może to mój „problem”, bo ostatnimi czasy szczera do bólu. Nie lubię męczyć się psychicznie. Odsuwam się, gdy widzę, że coś już nie ma sensu i jest niereformowalne. Jak zmieniać pracę to przecież na lepszą 🙂

 

 

7. ULA:  Czy jest coś, co w Twojej pracy wywołuje u Ciebie odruch odrzucenia lub zdenerowania? Są takie rzeczy?

MARTA:  W mojej aktualnej pracy na szczęście, bynajmniej póki co (bo pracuję tam od niespełna 4 miesięcy) zdenerwowałam się raz – za późno zrobiłam wypowiedzenie umowy i kilka stówek straty dla szefa… Wtedy się wkurzyłam, bo był to mój błąd, moje przeoczenie. Oczywiście, przyznałam się, na szczęście z racji przedłużenia umowy po prostu będziemy korzystać dalej, ale w moim wspaniałym kalendarzu zapisałam już sobie na dzień 31.12.2019 – że 08.01.2020r kończy się nam umowa z tą firmą.

ULA:  Marta, gratulacje za odwagę powiedzenia o tym wprost i na forum dodatkowo. To wymaga dużej odwagi!

8. ULA:  Masz doświadczenie i pracowałaś z różnymi szefami. Jakie jest Twój ulubiony typ?

MARTA:  Ulubiony typ szefa? Szczery i doceniający. Hahaha, chyba każda chciałaby mieć takiego 😀 Lubię, gdy jest po prostu ludzki.

Taki mały szczegół.. ale z aktualnym jestem cały czas per pani, per pan. Wyznacza to bardzo dobrą granicę.. Oczywiście zdarza nam się zapomnieć i powiedzieć coś „na ty”, ale sporadycznie.

 

 

9. ULA:  Chciałabym Cię jeszcze zapytać, bo ja dużo mówię (wiesz o tym), by wychodzić przed szereg, by mówić z dumą co umiemy, jak pracujemy, jak ogarniamy biurową rzeczywistość. Czy Ty masz w sobie tyle odwagi i egoizmy czasami, by moze nawet tupnąć nogą i powiedzieć: Szefie, dziś przygotowałam bardzo dużą i ważną umowę. Uważam, że zrobiłam kawał dobrej roboty. Jestem z tego dumna. 

MARTA:  Ula, dzięki temu, że dobrze się czuję w tym, co robię potrafię właśnie „tupnąć nóżką” Ostatni rok umocnił mnie w tym przekonaniu, dlatego też zostałam okrzyknięta „kobietą z jajami”. Zawsze wolałam pracować z facetami. Podam Ci jednak przykład:

 Zdyscyplinuj 40 facetów i to w jaki sposób należy ubierać i jednocześnie uzupełnić ewidencję, dotyczącą butów roboczych (z blachą). Te są po to, żeby w razie draki i nagłego upadku ciężkiej skrzyni ochroniły stopy i palce. I weź tłumacz im, jak dzieciom zasadność ich używania i do tego prowadzenia spisów. Zresztą takich przypadków jest dużo.

Nie mówię.. Nie jestem aniołkiem więc, jak jestem zdenerwowana to nie mówię, że „złowrogo szumią wierzby” tylko, że mnie coś wku****. Oczywiście wiesz… kiedy mogę 🙂

A kiedy nie mogę być nerwowa to po prostu nie mogę dać tego po sobie poznać, np. przed księgową, która np. „próbuje wbić mi dziecko w brzuch” na spotkaniu z szefami… 😉

 

 

10. ULA:  Jako matka, żona, managerka  masz wiele obowiązków i zadań, jak godzisz to wszystko?

MARTA:  To proste:

5:30 pobudka

6:00 budzę dzieci

6:35 wyjeżdżamy do przedszkola, starszy sam się ogarnie

6:45 wyjazd spod przedszkola

6:55 robię sobie kawę w pracy

7:00 rozpoczynam dzień w biurze

15:00 kończę pracę

15:05 odbieram córkę z przedszkola

15:15 w domu, tak więc tu zaczyna się więcej dziać.. lekcje, treningi itp.

19:00 dzieci kąpiel, kolacja

20:00 dzieci do spania

 

Dzień jak co dzień 😊 Jakoś trzeba sobie radzić. Czasem nie jest łatwo, ale grunt to dobra organizacja. Patrz, a miałam iść na logistykę. A ubzdurała mi się ekonomia.

 

11. ULA:  Wśród nas, Biurowych Rewolucjonistek jest wiele dziewczyn młodych, dopiero startujących, co byś im poradziła, albo czego byś im życzyła?

MARTA:  Radzę Kochane rozwijać się, jak tylko się da. Gdy będziecie wiedziały, że to co robicie jest dobre i właściwe to będziecie szczęśliwe 😛 Także w pracy 😉

Konsekwencja, determinacja.. pozwoli Wam nabrać pewności siebie. Pamiętajcie, jeśli same siebie nie będziecie doceniać, to jak ma to zrobić ktoś inny?

A jeśli wiecie, że robicie kawał dobrej roboty, a szef tego nie docenia to albo pora go uświadomić, albo poszukać nowego.

Pamiętajcie, że praca nie może być za karę… Nie odsiadujecie wyroku. A jak jest się szczęśliwym to te 8 godzin tez szybciej mija 😛

 

12. ULA:  A jaką radę dałabyś samej sobie?

MARTA:  Ula, muszę przyznać, że to najtrudniejsze pytanie z tych wszystkich, które mi zadałaś… i chyba na ten moment nie jestem w stanie na to pytanie odpowiedzieć, ale bardzo chętnie usłyszę rady od Ciebie i innych Biurowych Rewolucjonistek 🙂

 

 

 

ULA: Marta, moja rada dla Ciebie: nie zmieniaj się! Bądź wciąż wierna swoim wartościom i bądź dumna z tego co osiągnęłaś. To ile zrobiłaś, ile się nauczyłaś i ile dokonałaś świadczy samo za siebie. Nie spoczywaj jednak na laurach i wciąż sięgaj po więcej!

 

A Ty jaką radę dałabyś Marcie?

 

 

Hej, jestem Ula i już 13 lat organizuję Biurowe Rewolucje. Pomagam dziewczynom, takim jak ja: zarządzającym biurami. Wspieram je w organizacji pracy, dokumentów i tworzeniu ścieżki rozwoju w administracji. Ja też kiedyś zaczynałam i wiem, jak to jest: uczyć się wszystkiego metodą prób i błędów. Dlatego swoją wiedzą i doświadczeniem, dziś dzielę z Tobą. Witaj w naszych Biurowych Rewolucjach!